Praca z oddechem była dla mnie najwspanialszą, zapierającą dech w piersiach podróżą w głąb siebie. Wiele pytań przestało istnieć, odpowiedzi pojawiły się same. Czasem w zupełnie nieuchwytny sposób, innym razem czarno na białym. To była bardzo intymna podróż, zresztą chyba trwa nadal i – tak czuję – już zawsze pozostanę w tym stanie. Oddech jest bardzo niematerialny, a przekłada się na tak bardzo materialne odczucia. To absolutnie fascynujące, że nasze ciało jest najbardziej wiernym i dokładnym pamiętnikiem tego, co już nas dotknęło lub ominęło, tego co nas cieszyło i tego, co bolało. To wszystko w nas jest i przypomina o sobie na wszelkie możliwe sposoby, które zazwyczaj ignorujemy. Oddech daje czujność, uczy wyłapywania nawet najdrobniejszych sygnałów płynących z ciała i sprawia, że wreszcie nasza dusza słyszy w jakości digital surround. I wtedy jesteśmy już w domu. Energia płynie. Wszechświat jest częścią nas, a my – częścią wszechświata. Nic nie uwiera, nie dusi, nie pali. Jesteśmy po prostu tu i teraz.

Jedni nazwą to magią – ja tego nie nazywam. Testuję na sobie całe bogactwo narzędzi i metod – a jest w czym wybierać! – i za każdym razem ze zdumieniem stwierdzam: „O matko! To działa 😊”. Polecam każdej zbłąkanej duszy, której ani serce, ani umysł, ani nawet ciało nie słyszy lub nie słucha.

Niech siła pola będzie z Tobą, i z Tobą, i z Tobą i z Tobą…

Dziękuję!

Grażyna


Ciekawa i momentami zaskakująca podróż w głąb siebie, tak to potraktowałem i tak było… Prowadzący stworzył przestrzeń do poznawania siebie poprzez cykl inspirujących ćwiczeń i indywidualnych sesji oddechowych, cudowna energia grupy poszerzała tę przestrzeń i dawała poczucie bezpieczeństwa w zapuszczaniu się w nieodkryte dotąd lub zapoznane obszary duszy…

Była dobra zabawa, wszystko na koniec mnie ubogaciło… Przede wszystkim jednak zabrałem ze sobą bogactwo informacji zwrotnej, od grupy i prowadzącego, która pokazała mi wymiary, jakich wcześniej u siebie nie dostrzegałem. Wielka kumulacja pozytywnych przekazów, jakie daliśmy sobie na zakończeniowym zjeździe, działa nawet po kilku miesiącach jak duchowy napój energetyczny.

Polecam wszystkim, którzy są ciekawi swoich wewnętrznych labiryntów i nieodkrytych zakątków… Osobiście czuję, że otwarte podejście i ciekawość podróżnika okazały się dla mnie najlepsze, a to, czy zostanę coachem oddechem, to życie pokaże…

Robert


Oddech jest jak otwieracz, za pomocą którego udało mi się dostać do wnętrza starych, dobrze zamkniętych puszek – moich przekonań, wizji i stereotypów. Przez lata te bezpieczne struktury skutecznie utrudniały mój rozwój i sięganie po to, czego chcę.

Poprzez unikatowe doświadczenie szkoły nie tylko spotkałam moje wielkie lęki, ale też udało mi się je pokonać.

Dokonałam tego dzięki praktycznym technikom, uważności i czułości do samej siebie, czyli temu, czego nauczyłam się w szkole. Moim niezawodnym przewodnikiem był mój własny oddech, odkrycie jego wagi w życiu zawdzięczam wspaniałym trenerom.

Dzięki szkole nabrałam wiatru w żagle i pewności, że to, co robię, ma sens – nie tylko dla mnie, ale i dla świata. Rozwinęłam wiele umiejętności, z których korzystam zawodowo i prywatnie. Poszerzenie świadomości i umiejętność czytania informacji zwrotnych, które każdego dnia przesyła mi wszechświat, umacnia moją pewność siebie i poczucie kompetencji, pozwalając czerpać satysfakcję z pracy i z życia.

Monika


Spotkanie z oddechem

Oddech… jest ze mną od pierwszej chwili mojego życia, a dopiero teraz, mając blisko 40 lat, odważyłam się go prawdziwie poczuć, zaczerpnąć, pobyć z nim. Oddech to coś więcej niż narzędzie, bo narzędzie to coś bezosobowego, zimnego, nieczułego, a oddech (mimo że jest poniekąd narzędziem wspierającym proces i pomaga procesowi się dziać) jest dla mnie czymś zupełnie przeciwnym: oddech jest mój, jest ciepły i jest w nim mnóstwo czułości i delikatności. Oddech nie tylko podtrzymuje życie, ale determinuje jakość życia, Oddech, jeżeli tylko na to pozwolę, może być bramą do mnie samej, do mojej głębi, do mojego wnętrza. Oddech rozpuszczając to, co zagmatwało się w głowie i ciele podczas funkcjonowania w świecie powinności, zakazów i nakazów, kulturowych ograniczeń, pozwala lepiej poznać to, kim jestem poza uwarunkowaniami.

Pierwsze spotkanie ze świadomym oddechem to chwile pewne niedowierzania. Co w tym spotkaniu jest takiego niezwykłego? Przecież oddycham cały czas. Oddycham, odkąd żyję. Ale co ja wiem o moim oddechu. Czy wiem, jak oddycham? Czy zawsze oddycham tak samo?

Świadomy oddech przybliża mnie do mnie samej. Wnika w głąb mojego ciała, odkrywając tajemnice, które tak długo ukrywałam przed sobą lub których nie byłam świadoma. Jest przenikliwym spojrzeniem – moim we mnie samą. To oddech pozwala mi jeszcze raz spotkać się z tym, o czym wolałam zapomnieć, a to spotkanie jest inne niż to pierwotne. Jest spotkaniem z emocjami tamtego zakopanego czasu, kiedy to, co się działo, było tak bardzo nie do przyjęcia, że przestawałam oddychać, wpychając swoje emocje w zakamarki ciała. Teraz swoim świadomym oddechem zaglądam tam znowu, wpuszczam trochę przestrzeni, trochę światła i już nie jest tak strasznie, nie boli tak bardzo: tylko troszkę, na początku, kiedy mam w sobie tę resztkę oporu przed tym, żeby naprawdę poczuć. Jeszcze jeden oddech… Wszystko się rozpuszcza, rozpływa po całym ciele i jest ciepło, lekko, inaczej. Oddech, który kotwiczy mnie w MOIM tu i teraz, odkrywa przede mną mój ból, smutek, ale też i radość, szczęście, miłość, wolność i akceptację.

Jak to się dzieje? Jaki to mechanizm? Nie wiem. Nie znam żadnego udowodnionego naukowymi badaniami wyjaśnienia. Może jest. A jeżeli nie, to z pewnością można wysnuć różne hipotezy, różne teorie, które nakarmią logiczny umysł. Dla mnie, która w codzienności jest w głowie, w tym spotkaniu istotne jest czucie siebie, zaglądanie oddechem w ciało i w duszę. Słuchanie tego, co płynie z wewnątrz. Uważność na siebie.

Świat zewnętrzny jest o tyle inny, że dużo więcej w nim widzę. Nadal zdarzają się rzeczy nieprzyjemne, są sprawy do załatwienia, bywają dni trudniejsze. Świat zewnętrzny zmienił się o tyle, o ile zmieniło się moje postrzeganie spraw, które w nim się dzieją. Zaczęłam zaglądać w siebie, zadawać sobie pytania, bardziej świadomie przyglądać się reakcji na zdarzenia. Zaczęłam dostrzegać ludzi. Coraz częściej pozwalam się prowadzić.

Zatrzymać się na chwilę. Pozwolić oddechowi popłynąć. Z ciekawością poczekać na to, co się stanie. Nie oczekiwać niczego, a spodziewać się wszystkiego. To jest właśnie spotkanie z oddechem.

Ze sobą.

Kasia


Zdecydowanie wyglądam lepiej. Wzbogaciłam się o chłopaka i rodzinę – z powrotem. To było takie postanowienie – że wchodzę w życie. I tak jest. Na spokojnie. Szanuje swój proces ;). Dbając, daję czas sobie i swoim bliskim. Dużo gotuję. Wreszcie cieszę się domem, uczę, co to znaczy regularność, dbanie. I tak strasznie się cieszę, bo na prawdę pierwszy raz ich widzę! Wzbogaciłam się o rodzinę nie tylko psychicznie (odkrywając to, co już jest), ale nawet fizycznie – odnalazła mnie do tej pory nieznana rodzina ze strony ojca (!). Nowa rodzina, nowa „ja”.

Dobra zabawa. Normalność na nowo odkryta już nie obrzydza, a zachwyca. Przestaje też przerażać stagnacja czy nuda – świat jest pełen życia i mogę teraz decydować, że je zauważam. Dzięki sesjom moje życie stało się bardziej powolne. Spokojne. Staje się smakowaniem na co dzień. Odkrywanie siebie przywróciło mi poczucie kontroli nad własnym życiem oraz świadomość możliwości jego transformacji.

Anna

 

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress